Cukrzyca jest chorobą cywilizacyjną. Choruje już na nią prawie 300 mln ludzi, choć jeszcze 30 lat temu chorowało 30 mln. Wśród niegenetycznych przyczyn choroby podaje się przede wszystkim nadwagę, brak aktywności fizycznej złą dietę i stres.

Na to mamy wpływ

Odpowiednia dieta i ćwiczenia fizyczne to narzędzie dane nam przez naturę, by przeciwdziałać  niebezpieczeństwu cukrzycy. Każda aktywność fizyczna, w czasie której spalamy 500 kcal tygodniowo, obniża ryzyko zachorowania na cukrzycę typu II o 6 proc. Jeśli spalamy 1000 kcal i więcej, to ryzyko coraz bardziej maleje.

Osoby zdrowe, ale zaniepokojone ryzykiem cukrzycy, zapewne ucieszą się z informacji, że prawidłowo prowadzony trening powoduje, że mimo zmniejszonego wydzielania insuliny poprawia się tolerancja glukozy przez organizm. Gimnastykowane ciało może sobie na to pozwolić, gdyż wzrasta wrażliwość komórek  na działanie insuliny. Po prostu organizm potrzebuje jej mniej.

Co jednak z osobami, które już mają problemy z cukrzycą?

Opinia Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego i wielu innych światowych gremiów jest jednoznaczna. Po pierwsze leczyć się pod opieką lekarza. Po drugie, ćwiczyć.

Oczywiście, trzeba swoje plany sportowe konsultować z lekarzem, bo różne są stopnie zaawansowania choroby i różne typy choroby, ale poza wyjątkami „aktywność fizyczna stanowi integralną część postępowania terapeutycznego w cukrzycy”.

Wiele możliwości

Możemy uprawiać różne sporty.  Warto jednak pamiętać, że organizm różnie reaguje na obciążenie.

Jeśli decydujemy się na duże obciążenia w krótkim czasie (jak szybki bieg, intensywne ćwiczenia na siłowni itp.), następuje podwyższona stymulacja układu nerwowego. Źródłem energii dla mięśni jest magazynowany w nich glikogen. Dochodzi do podniesienia się poziomu cukru we krwi i pogarsza się wrażliwość na insulinę. Dopiero po zakończeniu ćwiczeń  organizm zwiększa wrażliwość na nią.

Jeśli wykonujemy ćwiczenia dotleniające (swobodna jazda na rowerze, trucht, pływanie, tai chi – czyli wysiłek jest równomierny) spalane są tłuszcze oraz glikogen w mięśniach i glukoza zgromadzone we krwi i mięśniach. W efekcie poziom cukru obniża się już w czasie wysiłku. Jeżeli wysiłek trwa ponad pół godziny (czyli tyle ile 108 forma tai chi) ciało zaczyna spalać głównie tłuszcze. Glikogen i glukoza traktowane są przez organizm jako zapas.

Możemy więc jeździć na rowerze, pływać, biegać.

Możemy ćwiczyć tai chi

O bardzo dobrych wynikach z uprawiania tej wielowiekowej chińskiej gimnastyki (bo ten aspekt nas przede wszystkim interesuje) doniósł „British Journal of Sports Medicine”( http://bjsm.bmj.com/). Badania przeprowadzono na Tajwanie i w Australii. W eksperymencie wzięło udział 30 cukrzyków i 30 ochotników. Przez 12 tygodni ćwiczący poznawali sekwencję 37 ruchów. Już po tak krótkim czasie zanotowano m.in. wzrost wrażliwości na insulinę, a w efekcie spadek wartości glikemii. Ćwiczący mogli w końcu ograniczyć liczbę doustnych leków lub zmniejszyć dawki insuliny.

Głowa też ćwiczy

Lepsze od przeciętnych wyniki zdrowotne są najprawdopodobniej efektem jeszcze jednego ważnego czynnika – relaksacji . Ćwiczenia odprężające i trening uważności to w tai chi podstawa. Niestety rzadko stosuje się je w innych dziedzinach aktywności fizycznej.  „Odpręż się, rozluźnij mięśnie – bez rozluźnienia nie ma  tai chi” – powtarzają instruktorzy, zlecając kolejne ćwiczenia rozluźniające. W efekcie adepci tai chi uczą się zachowania spokoju nawet w trudnych okolicznościach, łatwiej zasypiają, głębiej śpią, mają bardziej prawidłowy metabolizm i łatwiej im opanować odruch podjadania.

Na koniec wróćmy do statystyki. Uznaje się, że stosowanie ćwiczeń tlenowych z elementami ćwiczeń siłowych i  gimnastyką obniża ryzyko zachorowania aż o 50 proc. Więc chyba warto spróbować!

Autor – Janusz Kieś